EXTREME SPORTS

lepsza strona
sportu

Sporty wodne – chcemy być potęgą

Od wielu lat wmawia się polskim kibicom, że jesteśmy potęga w sportach wodnych. Mamy swoją Maltę, która uważana jest za jeden z najlepszych torów wodnych na świecie. Ale sama infrastruktura sukcesów nie zapewni. I zawsze nasi działacze mają wielkie aspiracje, zawsze zapowiadają masę medali podczas światowych czempionatów, a kiedy przychodzi już do samych startów, to pozostają nam ochłapy, a wielkich mistrzów „wodniaków” u nas tyle, co kot napłakał. To całe mamienia na nic się ostatnio zdaje, bowiem zaczynamy pilniej przyglądać się sukcesom naszych kajakarzy, kanadyjkarzy i wioślarzy. Okazuje się, że tych sukcesów aż tak wielu nie ma. Owszem, Polskie osady liczą się w stawce, Polacy pływają w półfinałach wielkich imprez, ale to wynika bardziej z tego, że konkurencji nie ma aż tak wielkiej. Okazuje się wszak, że na wielkich imprezach liczba ekip jest dość mała, a to z kolei sprawia, ze wszystkie osady jeśli nie w repasażach, to jakimś innym cudem do szerokiej czołówki awansują. W walce o medale przegrywają nasi wodniacy dość sromotnie.

Nie ma wątpliwości co do tego, że te wszystkie opowieści i sny o potędze w sportach wodnych to jedynie marzenia. W rzeczywistości wielkich zawodników w tychże dyscyplinach nie mamy aż tak wielu, jak mówią nasi działacze. Sama infrastruktura nie jest zła, ale poziom wyszkolenia i szkoły Mistrzostwa Sportowego działają na przestarzałych zasadach,a to sukcesów nie może gwarantować, tym bardziej, jeśli cykle treningowe związane są z przestarzałymi metodami szkoleniowymi.