Kiedyś polski sport słynął z walecznych, sporty walki były nasza specjalnością. Oczywiście w judo Japończykom trudno było dorównać, nie mniej ze wszystkich krajów europejskich byliśmy potentatami w tej dyscyplinie. Pamiętamy naszego Waldemara Legienia i Pawła Nastulę, oni zdobywali najbardziej szlachetne kruszce na najważniejszych zawodach w tej konkurencji. Jeszcze lepsi byliśmy w zapasach, czy to styl klasyczny, czy wolny – były takie Igrzyska, na jakich nasi zapaśnicy wygrywali wszystko, co tylko możliwe pokazując niebywały zapał do walki i serce w rywalizacji z innymi. Zapasy to sport, z jakiego byliśmy dumni, niestety te czasy minęły i teraz nie mamy zawodników na miarę Tracza, Wrońskiego, etc.
nie było zawodów, z jakich nasi bokserzy nie wracaliby z kilkoma medalami. Biliśmy Kubańczyków, najlepsi przejeżdżali do Polski po to, by od naszych „walczaków” się uczyć boksowania. Dziś nie mamy zawodników, którzy potrafią nawiązać równą walkę ze światowymi przeciętniakami. O medalach na ważnych imprezach sportowych jedynie marzymy. Co się stało z naszym sportem walki? Zaniedbano już dawno temu szkolenie młodzieży, źle tez sport jest finansowany w naszym kraju. Wydaje się, że sporty walki nie mają już przyszłości, a odbudowanie potęgi tych dyscyplin w Polsce wymaga pracy u podstaw, dużych pieniędzy i ogromnego zaangażowania. Ale gdzie ci działacze? Brakuje fanatyków, którzy mogliby wiele zdziałać, niestety dziś działacze to biznesmeni, którzy myślą tylko o pieniądzach,a sprawy personalne i treningowe zeszły na drugi plan marnując nasz potencjał.