Powszechnie się uważa, że golf jest spotem dla bogaczy. Karty członkowskie w klubach golfowych posiadających pola rzeczywiście mało nie kosztują. Ale żeby zagrać w golfa wcale do takowego klubu przynależeć nie trzeba. Wręcz przeciwnie, można od czasu do czasu pojawić się na polu, wnieść niewielką opłatę i cieszyć się możliwością poodbijania piłek golfowych przez konkretny czas. A same kije golfowe? Można wypożyczyć, można także kupić za stosunkowo niską cenę używane, ale wciąż w dobrym stanie i nadające się do użytkowania.
Golf pojawi się już na najbliższych Igrzyskach Olimpijskich jako dyscyplina olimpijska. Czy słusznie? Tutaj można wiele dyskutować, jedno jest pewne: w przeciwieństwie do piłki nożnej tutaj dostępność tej dyscypliny jest ograniczona. O ile piłkarze mogą pochodzić z biednych rodzin (często jest tak w przypadku Brazylijczyków), to biedni golfistami zostać nie mogą, bo początki niestety wymagają dość znacznych inwestycji.
W Polsce golf przybiera jeszcze jeden – inny nieco obraz. Formułujemy to najczęściej jako sport dla snobów, bowiem wśród polskich golfistów dominują bogacze, którzy mają zawyżone poczucie własnej wartości. A to wszystko przekłada się na ogólną opinię golfa jako dyscypliny sportowej. Na pewno sport zyskuje dzięki golfowi, ale nie ma żadnych wątpliwości, że na razie w Polsce nie ma on wielkich rzeszy kibiców. Bo za golfem póki co idą tylko bogaci, a tym biedniejszym utrudnia się dostępność do tej dyscypliny sportowej pod różnymi pretekstami.