Nierzadko się zdarza, że oglądają w telewizji relację z zawodów sportowych irytujemy się na słowa komentatorów. Niestety wielu z nich mówi na antenie co ślina na usta przyniesie, to takie gadanie dla gadania. Niestety cierpią na tym sami kibice, którzy często wprowadzani są w błąd i nierzadko katowani irracjonalnymi teoriami nie mającymi żadnego pokrycia w faktach i rzeczywistości sportowej. Słowem: często dziennikarze sportowi nie znają się na poruszanym temacie, często nawet komentują dyscypliny, o jakich nie mają zielonego pojęcia.
Oczywiście można sypać w tym miejscu nazwiskami jak z rękawa. I pojawiałyby się tutaj znane nazwiska, przez niektórych uważane jako guru sportowego komentarzu. Nie można więc dawać wiary w owe komentarze i podczas oglądania relacji kierować się własnymi spostrzeżeniami i emocjami. Bo wtedy oglądanie sportowej rywalizacji jest najbardziej wiarygodne i co najważniejsze: nie jest zakłócane idiotycznym stwierdzeniami.
Sport wymaga obserwacji, a konkretna dyscyplina stosownej wiedzy. Tutaj liczy się taktyka, obowiązujące reguły, sztab szkoleniowy. To wszystko składa się na sportowy sukces. I aż dziw bierze, że etatowymi dziennikarzami i komentatorami w popularnych stacjach telewizyjnych są ignoranci. Bo to na pewno nie zachęca do oglądania sportowych relacji w TV. A przecież bez sportu i emocji trudno nam wytrzymać, szczególnie płci męskiej, bo to właśnie mężczyźni najbardziej emocjonują się sportowymi zmaganiami.